Dziś ciężki dzień dla wielu osób...
Każdy kiedyś doświadczył straty kogoś bliskiego, przyjaciela, członka rodziny...
Nic i nikt nie zapełni tej pustki.. czas nie leczy ran tylko pozwala nam się oswoić z tragedią.
Zostają Nam wspomnienia, zdjęcia, opowieści, pamiątki.
Zatrzymajmy się dziś.. przemyślmy co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.
Nie zostawiajmy niczego na później.. spełniajmy swoje marzenia.. bądźmy dla siebie dobrzy.
Nie przypuszczałam, że w wieku 24 lat zostanę mamą. I to dwukrotnie. Nigdy też nie przypuszczałam, że w tak młodym wieku będę musiała zmierzyć się ze śmiercią swoich dzieci.. ktoś powie, że to tylko poronienie. W pierwszym przypadku ciąża była na tyle zaawansowana, że po porodzie mogłam przytulić swoje maleństwo, które miało 12 centymetrów. W drugim niestety nie miałam takiej możliwości..
Zostały mi tylko zdjęcia z usg.. I ta jedna chwila z malą kruszyną.. krótko. Stanowczo za krótko.
Kiedyś marzyłam o tym by biodro nigdy nie bolało.. teraz marzenia mają zupełnie inny wymiar.Niektore z nich nigdy się nie spełnia. Bo przecież nie da się ożywić umarłych.. Ale nie oznacza to, że mam przestać marzyć. Zawalczmy o to co dla nas najważniejsze.
Pamiętajmy o naszych bliskich, którzy są już tam.. na górze. Ale przede wszystkim pamiętajmy o sobie.. Bo my mamy jeszcze szansę na jakąkolwiek zmianę.
Kobaltoza - mit czy prawda?
9 lat temu